Skrzynka, do której nikt nie zaglądał

Share
Skrzynka, do której nikt nie zaglądał

Pan Rafał ma zakład stolarski pod Oławą, dwóch pracowników i telefon, który odbiera przy pilarce, więc każda rozmowa z nim brzmi jak transmisja z lotniska. Jest moim klientem od dziewięciu lat. Przez dziewięć lat nie spóźnił się z niczym ani razu.

W poniedziałek przyszedł do biura bez zapowiedzi, z kartką wydrukowaną tak krzywo, że połowa nagłówka uciekła poza stronę.

— Panie Januszu, oni piszą, że decyzja jest ostateczna. Ja tej decyzji na oczy nie widziałem.

Widział. Tylko nie wiedział, że widział.

Lipiec zeszłego roku

Trzeba się cofnąć. W lipcu 2025 pan Rafał dopisywał sobie PKD, bo zaczął robić schody na wymiar i chciał mieć to w papierach. Poszedł do urzędu gminy, pani wypełniła z nim wniosek o zmianę wpisu w CEIDG i w pewnym momencie powiedziała:

— To jeszcze tu założymy panu adres do e-Doręczeń, bo teraz trzeba.

I miała rację. Od 1 lipca 2025 roku każdy przedsiębiorca, który składa wniosek o zmianę wpisu w CEIDG — cokolwiek zmienia, adres, PKD, zawieszenie, wznowienie — musi przy okazji założyć adres do e-Doręczeń, jeśli jeszcze go nie ma. Pan Rafał podpisał, dostał adres zaczynający się od AE:PL-, wpisano go do Bazy Adresów Elektronicznych i wrócił do warsztatu.

I to był ostatni raz, kiedy o tej skrzynce pomyślał.

Bo tu jest rzecz, której nikt mu nie powiedział głośno: wpis do BAE wywołuje skutki prawne od dnia wpisu. Nie od października 2026, nie od momentu, w którym uznasz, że jesteś gotowy. Od tego dnia urząd ma prawo pisać do ciebie tam — i tylko tam.

Marzec, kwiecień, maj

Gmina wszczęła postępowanie w sprawie podatku od nieruchomości. Chodziło o budynek gospodarczy na tyłach działki, ten, w którym stoi frezarka. W ewidencji figurował jako garaż. Faktycznie od czterech lat jest halą produkcyjną.

Różnica w stawce między „pozostałym" budynkiem a budynkiem związanym z prowadzeniem działalności gospodarczej to nie jest kosmetyka. To jest kilkukrotność. Przy stu metrach z groszami robi się z tego kilka tysięcy złotych rocznie, a gmina policzyła wstecz.

Zawiadomienie o wszczęciu postępowania poszło na e-Doręczenia. Wezwanie do złożenia wyjaśnień — na e-Doręczenia. Decyzja — na e-Doręczenia.

Trzy pisma. Zero odpowiedzi. Z punktu widzenia urzędu klient został prawidłowo powiadomiony, milczał, więc organ orzekł na podstawie tego, co miał. Z punktu widzenia pana Rafała nie wydarzyło się absolutnie nic.

Bo w e-Doręczeniach nie ma awizo. Nie ma listonosza, który puka. Nie ma żółtej karteczki w drzwiach, nie ma drugiego awiza, nie ma „wróciło do nadawcy". Pismo wpływa na skrzynkę i jeżeli nie odczytasz go przez czternaście dni, uznaje się je za doręczone. Cisza jest formą odbioru.

Kartka, którą pan Rafał przyniósł w poniedziałek, to było wezwanie do zapłaty. Pierwszy papier w całej sprawie, który przyszedł zwykłą pocztą — bo egzekucja to już inna procedura i inny nadawca.

Co się dało zrobić

Termin na odwołanie — czternaście dni od doręczenia — minął w maju. Zostało nam narzędzie, którego nie lubię, bo rzadko działa: wniosek o przywrócenie terminu. Siedem dni od ustania przyczyny uchybienia, razem z odwołaniem, i trzeba uprawdopodobnić, że uchybienie nastąpiło bez winy strony.

I tu jest problem, o którym mówię wprost każdemu klientowi, bo lepiej usłyszeć to ode mnie niż z uzasadnienia: „nie zaglądałem do skrzynki" nie jest brakiem winy. Brakiem winy jest szpital, powódź, awaria po stronie systemu. Nie jest nim to, że się o czymś zapomniało.

Napisaliśmy ten wniosek. Opisaliśmy okoliczności założenia adresu przy okienku, brak jakiegokolwiek powiadomienia na maila, fakt, że przez dziewięć lat ten człowiek nie przegapił niczego. Nie mam złudzeń co do szans. Równolegle złożyliśmy korektę informacji o nieruchomościach na przyszłość, żeby przynajmniej dalej nie rosło.

Pan Rafał zapytał na koniec, ile go to będzie kosztowało.

Powiedziałem uczciwie: więcej niż by kosztowało kliknięcie w powiadomienia w lipcu zeszłego roku.

Dlaczego piszę o tym akurat teraz

Bo za pięć tygodni zrobi się z tego zjawisko masowe.

1 października 2026 to termin dla ostatniej i największej grupy: jednoosobowych działalności wpisanych do CEIDG przed 1 stycznia 2025 roku, które do tej pory adresu nie założyły. To setki tysięcy firm — w tym prawdopodobnie połowa czytelników tego bloga.

Zakładam więc, że w październiku i listopadzie pojawi się fala ludzi, którzy adres założą, bo trzeba, i nie zajrzą tam ani razu. A urzędy zaczną pisać.

Dwie rzeczy dla porządku, bo o nie pytają wszyscy:

Skarbówka to osobna historia. Urzędy skarbowe nie doręczają przez e-Doręczenia — mają swój e-Urząd Skarbowy, PUESC do spraw celno-akcyzowych, a ZUS ma PUE. Więc nie, założenie ADE nie zwalnia z zaglądania tam, gdzie zaglądałeś do tej pory. To jest jedna skrzynka więcej, nie jedna zamiast.

Za sam brak adresu nie ma grzywny. Nie ma przepisu, który nakłada mandat za nieposiadanie ADE. Kara jest inna i bardziej dotkliwa: pisma idą wolniej albo trafiają w próżnię, terminy lecą, decyzje stają się ostateczne bez twojego udziału, a pierwszą informacją o sprawie bywa zajęcie rachunku.

Trzy rzeczy do zrobienia w dziesięć minut

Nie będę udawał, że to jest skomplikowane, bo nie jest. Problemem nie jest trudność, tylko to, że nikomu się nie chce.

  1. Sprawdź, czy już masz adres. Jeżeli od lipca 2025 zmieniałeś cokolwiek w CEIDG, prawdopodobnie masz i o tym nie wiesz. Wejdź na mObywatel albo na Konto Przedsiębiorcy na biznes.gov.pl i zobacz. Jeżeli masz — zajrzyj do środka. Serio, teraz.
  2. Włącz powiadomienia na maila i na telefon. To jest ustawienie w skrzynce i to jest cała różnica między systemem, który działa, a systemem, który cię zaskoczy. Ustaw na skrzynkę, do której zaglądasz codziennie, a nie na adres z 2011 roku z nazwą warsztatu w nazwie użytkownika.
  3. Dodaj kogoś jeszcze. Możesz wskazać administratora skrzynki. Jeżeli jesteś jednoosobową firmą, która przez dwa tygodnie w roku bywa na urlopie bez zasięgu, to niech ktoś jeszcze widzi, co przychodzi. Może żona, może wspólnik, może biuro rachunkowe. Byle nie tylko ty.

To jest wszystko. Dziesięć minut.

Pan Rafał przez dziewięć lat nie spóźnił się z niczym. Przegrał na tym, że zaufał, iż ważne rzeczy przychodzą kopertą, a listonosz zapuka dwa razy.

Teraz nie puka nikt.


Imiona, miejscowości i szczegóły zmienione. Czternaście dni — prawdziwe.

Jeżeli nie wiesz, czy masz założoną skrzynkę, napisz do mnie. Sprawdzenie zajmuje chwilę i jest za darmo. Odwołanie po terminie już nie.

Read more