Człowiek, który pracował w dwóch miejscach
O tym, jak jedno zeznanie podatkowe ujawniło sekret sprzed lat
Pani Małgorzata przyszła w kwietniu z teczką dokumentów i wyrazem twarzy, który znam aż za dobrze. To wyraz człowieka, który właśnie odebrał list z urzędu skarbowego.
— Mój mąż dostał wezwanie — powiedziała cicho. — Chodzi o zaległości. Siedemdziesiąt osiem tysięcy złotych z odsetkami.
Usiadłem prosto. To poważna kwota.
— Za który rok?
— Za ostatnie pięć lat. Wszystkie naraz.
Podwójne życie pana Roberta
Pan Robert przez dwadzieścia lat prowadził spokojne życie. Pracował jako kierownik magazynu w dużej firmie logistycznej. Przyzwoita pensja, stabilność, coroczny PIT-37 wypełniany przez pracodawcę. Żadnych komplikacji.
Przynajmniej tak myślała jego żona.
Bo pan Robert miał drugie źródło dochodu, o którym nie wspominał przy rodzinnym stole. Od pięciu lat dorabiał jako konsultant w firmie konkurencyjnej. Na umowę o dzieło. Płacili mu gotówką? Nie — uczciwie, z podatkiem pobranym u źródła.
Problem polegał na tym, że nigdy nie złożył rocznego zeznania podatkowego.
Mechanizm pułapki
Jak to działa? Gdy masz jednego pracodawcę, on oblicza zaliczki na podatek zakładając, że to twój jedyny dochód. Ale stawki podatkowe są progresywne. Pierwszy próg — 12%. Powyżej 120 tysięcy — 32%.
Pan Robert zarabiał 9 tysięcy miesięcznie na etacie. Drugie 4 tysiące dostawał z umów o dzieło. Każdy z płatników pobierał podatek tak, jakby był jedynym źródłem. W efekcie obaj stosowali stawkę 12%.
Ale po zsumowaniu? Pan Robert przekraczał próg. I to znacznie.
Przez pięć lat różnica narastała. Niezapłacony podatek. Odsetki. Karne odsetki.
Dlaczego system go znalazł właśnie teraz?
Do 2020 roku skarbówka miała ograniczone możliwości krzyżowego sprawdzania danych. Ale potem uruchomiono system analityki podatkowej. Algorytm przejrzał miliony PIT-11 i zauważył wzorzec: pan Robert pojawia się w dwóch miejscach, ale składa zerowe zeznania.
Automat wygenerował wezwanie.
Co zrobiliśmy?
Najpierw — spokojnie przejrzeliśmy dokumenty. Zebrałem wszystkie PIT-11 od obu pracodawców za pięć lat. Przeliczyłem faktyczne zobowiązanie.
Wyszło sześćdziesiąt jeden tysięcy podatku plus siedemnaście tysięcy odsetek.
Potem — strategia. Pan Robert nie ukrywał dochodów. Podatek był pobrany, tylko nie rozliczony zbiorczo. To nie jest oszustwo. To zaniedbanie. Różnica ma znaczenie.
Złożyłem pięć zaległych zeznań PIT-36 z czynnym żalem. Do każdego dołączyłem wyjaśnienie i wniosek o rozłożenie zaległości na raty.
Finał
Urząd rozłożył należność na dwadzieścia cztery miesiące. Bez postępowania karnego. Bez blokady konta.
Pan Robert sprzedał samochód, żeby wpłacić pierwszą ratę.
Z żoną rozmawiają teraz więcej niż kiedykolwiek. Głównie o finansach.
Czasami największe problemy nie wynikają z tego, że ktoś chciał oszukać. Wynikają z tego, że ktoś nie wiedział, iż musi cokolwiek robić.
→ Masz dwa źródła dochodu i nie jesteś pewien, czy wszystko jest w porządku? Zadzwoń. Lepiej sprawdzić teraz niż czekać na list z urzędu.