Konto, które zjadło firmę
O tym, jak 400 000 złotych na koncie VAT prawie zabiło prosperujący biznes
Pan Artur przyszedł do mnie w środku nocy. Znaczy — zadzwonił o dwudziestej trzeciej, a przyszedł następnego dnia o siódmej rano. Nie spał. Ja po tej rozmowie też nie.
— Mam czterysta tysięcy na koncie i nie mogę zapłacić ludziom. Panie Januszu, jak to możliwe?
To było bardzo możliwe. I zdarzało się częściej, niż ktokolwiek chciał przyznać.
Sukces, który okazał się pułapką
Pan Artur prowadził firmę remontowo-budowlaną. Dwadzieścia lat doświadczenia, piętnastu pracowników, świetna reputacja. W zeszłym roku wygrał przetarg życia — remont budynku użyteczności publicznej. Kontrakt na dwa miliony złotych.
Pierwszy etap poszedł gładko. Faktura na 800 000 złotych brutto, płatność w terminie. Pan Artur patrzył na konto i uśmiechał się.
A potem spojrzał dokładniej.
Na koncie firmowym było 150 000 złotych. Reszta — 650 000 złotych — wylądowała na rachunku VAT.
Czym jest split payment i dlaczego gryzie?
Split payment, czyli mechanizm podzielonej płatności, działa tak: kontrahent płaci fakturę, ale kwota netto idzie na zwykły rachunek, a VAT — na specjalne konto VAT. Automatycznie. Bez pytania.
W niektórych branżach — w tym budowlanej — split payment jest obowiązkowy powyżej 15 000 złotych.
Teoretycznie to zabezpieczenie przed wyłudzeniami VAT. Praktycznie — to zamrożenie dwudziestu trzech procent każdej płatności.
Co można zrobić z pieniędzmi na koncie VAT? Niewiele:
- Zapłacić VAT do urzędu skarbowego
- Zapłacić VAT kontrahentowi (split payment)
- Zapłacić ZUS (od niedawna)
- Złożyć wniosek o uwolnienie środków
Czego NIE można zrobić?
- Wypłacić na pensje
- Zapłacić czynsz
- Kupić materiały za gotówkę
- Cokolwiek innego
Spirala się nakręca
Pan Artur kontynuował prace. Kolejne faktury, kolejne płatności. Po trzech miesiącach na koncie VAT było już 400 000 złotych. Na zwykłym koncie — prawie nic.
Bo pan Artur płacił z konta bieżącego:
- Pensje piętnastu pracowników
- ZUS i podatki
- Wynajem sprzętu
- Paliwo do samochodów
- Czynsz za magazyn
A przychody? Głównie na konto VAT.
W pewnym momencie zabrakło na wypłaty. Czterysta tysięcy złotych „było", ale jakby ich nie było.
Wniosek o uwolnienie środków
— Złóżmy wniosek do urzędu — powiedziałem. — Można przenieść środki z konta VAT na zwykłe.
— Świetnie! Kiedy będą pieniądze?
— Za sześćdziesiąt dni. Tyle urząd ma na rozpatrzenie wniosku.
Cisza.
Sześćdziesiąt dni to dwa miesiące bez pensji dla pracowników. Dwóch miesięcy pan Artur nie miał.
Co zrobiliśmy w trybie alarmowym?
Najpierw — wszystko co można było zapłacić z konta VAT, zapłaciliśmy z konta VAT. ZUS pracodawcy — z konta VAT. Zaliczka na VAT — z konta VAT. Faktury dla podwykonawców ze stawką 23% — płacone split paymentem.
Potem — negocjacje z pracownikami. Pan Artur uczciwie wyjaśnił sytuację. Połowa zgodziła się na opóźnienie wypłaty o dwa tygodnie. Połowa potrzebowała pieniędzy na czas.
Dla tych drugich — pożyczka. Pan Artur wziął kredyt obrotowy na prywatne konto i pożyczył pieniądze własnej firmie. Tak, to absurd. Pożyczasz pieniądze swojej firmie, która ma pół miliona na koncie.
Na koniec — wniosek o przyspieszenie rozpatrzenia w urzędzie. Dołączyłem dokumentację pokazującą zagrożenie płynności i ryzyko niewypłacalności. Zadziałało. Odpowiedź przyszła po dwudziestu trzech dniach zamiast sześćdziesięciu.
Jak to się skończyło?
Urząd uwolnił 280 000 złotych z konta VAT. Resztę zatrzymał jako zabezpieczenie przyszłych zobowiązań podatkowych.
Pan Artur przeżył. Firma przeżyła. Pracownicy dostali pensje — z opóźnieniem, ale dostali.
Ale przez dwa miesiące prosperująca firma z kontraktem życia balansowała na krawędzi niewypłacalności. Bo „miała pieniądze" których nie mogła ruszyć.
Czego ta historia uczy?
Od tamtej pory każdy klient z branży objętej obowiązkowym split paymentem dostaje ode mnie wykład o płynności. Z tabelką.
Tabelka wygląda tak: jeśli dostajesz fakturę na 100 000 brutto, na Twoje konto wpływa realnie 81 300 złotych. Reszta jest zamrożona.
Planuj wydatki od kwoty netto, nie brutto. Pensje, czynsze, paliwo — to wszystko płacisz z tych osiemdziesięciu jeden procent.
I składaj wnioski o uwolnienie środków regularnie, nie czekając na kryzys. Raz na kwartał. Nawet jeśli nie potrzebujesz pieniędzy od razu — lepiej mieć je na koncie zwykłym niż zamrożone.
Pieniądze na koncie VAT to nie Twoje pieniądze. To depozyt, który może — ale nie musi — do Ciebie wrócić. Planuj tak, jakby ich nie było.
→ Prowadzisz firmę w branży budowlanej, metalowej lub paliwowej? Sprawdźmy Twoją płynność z uwzględnieniem split payment. Lepiej wiedzieć wcześniej niż dzwonić o dwudziestej trzeciej.